|
oszusci nieco inaczej
Witam wszystkich
Oto moje doświadczenia z oszustami, chociaż nieco inaczej niż większość waszych opisywanych tu doświadczeń.
Mianowicie - pojawiły się firmy z Chin, zainteresowane importem naszych produktów. Oferty się spodobały, tu pierwszy szczegół - niestety umknął uwadze - klienci kompletnie nie interesowali się szczegółami bardziej technicznymi niż w ofercie, a przy naszych produktach jest to raczej wskazane.
Kontrakt w formie elektronicznej został do nich przesłany do wglądu, wszystko zostało zaakceptowane, dyrektor firmy został zaproszony do ich HQ, na uroczyste podpisanie kontraktów.
Z zaproszenia rzecz jasna skorzystał.
Na miejscu wszystko było w należytym porządku, został dobrze przyjęty, negocjacje odbyły się pomyślnie, ale pojawił się rdzeń przekrętu, aczkolwiek na tamtą chwilę nikt nie pomyślał o tym w ten sposób. Otóż - dla usankcjonowania kontraktu wymagane było skorzystać z usług chińskiego notariusza. A on oczywiście pobrał opłatę notarialną. Dyrektor zadzwonił do księgowości w swojej firmie z poleceniem przelania konkretnej kwoty na nr konta i dane przesłane kilka minut później. Clou sprawy stanowi fakt, że "opłata notarialna" stanowiła kilkanaście czy kilkadziesiąt promili wartości kontraktu, więc zupełnie uśpiło to czujność wszystkich.
Dokumenty zostały w Chinach do dalszej notarialnej obróbki, więc de facto dyrektor wrócił bez żadnego potwierdzenia wyjazdu.
Jak się można domyślić - kontakt z jedną z firm udał się zupełnie, praktycznie od razu, a druga firma usiłuje wyłudzić dalsze pieniądze. Oto jak to robi:
Wymaga przelania kwoty opłaty, którą ponoć pobiera bank za wykonanie przelewu przedpłaty, czyli znów pieniądze popłynęły by bez żadnego usankcjonowania, nie mówiąc o tym, że dziwne, żeby to nie właściciel konta ma płacić opłatę za przelew. Następnie firma z Chin oświadcza, że chce przyjechać w osobie przedstawicieli dwóch, i przywieźć kopię kontraktu ze sobą. Oczywiście żądają przelania pieniędzy na bilety lotnicze. Po zaoferowaniu przesłania im biletów zakupionych przez nas - milczenie, to jasne.
Obiektywnie rzecz biorąc straty nie są aż tak tragiczne, ale gdyby firma była w gorszej kondycji, lub była mniejsza - mogłoby nie być tak relatywnie różowo. Niemniej jednak strata to zawsze strata. Nie tylko pieniędzy, ale też perspektyw planowanego kontraktu, ale i zaufania do tamtego rynku.
Ta przydługa opowieść ma na celu przestrzec Was przed takim sposobem oszustwa - być może spotkacie się z modyfikacją tych elementów. Oby nie.
Pozdrawiam i w razie czego służę radą.
Klaus
|